*Przepraszam za te uśmiechy w środku 2 wyrazów próbowałam się ich pozbyć, ale są uparte jak osioł i nie chcą sobie iść.
Postanowiłam porwać się rwącej rzece moich przemyśleń. Jak już można się było spodziewać to nie traktuje tego pola tekstowego jako pamiętnik, dziennik itd.
Dziś mam taka ochotę coś tu napisać._____________No nie jest łatwo.__________________Dobra po tak mało interesującym wstę

ie trzeba coś napisać._________________________________________________________________
Przeszyła mnie teraz taka myśl, czy zastanawialiście się może kiedyś nad tym dlaczego dzieje się tak a nie inaczej [Oczywiście myślisz sobie teraz:co ona wygaduje HA! nie ty jeden tak myślisz...no nienawidzę tego momentu jak chce coś powiedzieć, a wychodzi mi masło maślane. Dobra bezpieczniej będzie jak zakończę to zdanie wielokropkiem na znak zadumy]...‽ Nie wiem kto dokładnie będzie to czytał, więc nie będę się tu posługiwać Bogiem°, ale to że w danym momencie spojrzymy na tą a nie inną osobę idąc ulicą [Kubeł zimnej wody! Nie chodzi mi tu o miłość od pierwszego wejrzenia], albo że dana osoba umiera w takim a nie innym wieku w takich a nie innych okolicznościach. To jest tak niesamowite, że aż przytłaczające, bo z czasem można dojść do wniosku, że o niczym nie możemy decydować. Wiecie myślę sobie, że tak się dzieje żeby zapobiec czemuś gorszemu. Najwyraźniej to że idąc miastem skręciliśmy w te uliczkę, a nie w inną nawet nie zastanawiając się długo nad tym może np. uratować naszą torebkę od rąk złodzieja. Teraz uważam, że śmierć pewnego młodego człowieka nie ważne w jakich okolicznościach, czy z przedawkowania leków świadomie, czy nie mogło mu uratować życie[ha haha ha i znów ten sam moment ach te masełko maślane...kocham je!] Mam tu na myśli konkretną osobę. Śmierć mogła być jego wybawieniem, może z czasem coś°° ułożyło by mu tak jeden z dni jego życia że zabiłby kogoś i przez to zniszczył by życie swoje i najbliższych. Ja wgłębiłam się w śmierć, ale to może być mnóstwo innych sytuacji. Ludzie żyjący w świadomości tego że decydują o swoim życiu, że tak po prostu nie uprzedzając nikogo mogą ze sobą skończyć. Najwyraźniej są w błędzie to śmieszne, a zarazem paraliżujące, bo przecież coś°° musiało ich popchnąć ku temu by tak myśleli. Musze przyznać, że mnie to nawet przeraża i fascynuje. Nawet nie miałam świadomości, że rwące koryta rzeczne moich rozważań zaprowadzą mnie do takich wniosków.
Kto by pomyślał że się tak rozpisze, ale ja tak mam. Osoby które mnie znają powinny zrozumieć o co mi chodziło [tak mi się wydaje].
Straszne zemnie dziwadło i mój sposób myślenia nie każdy może w całości pojąc więc nie przejmuj się drogi czytelniku. I tak jestem tego niemal, że pewna wed. ciebie moje przemyślenia to jedno wielkie MASŁO MAŚLANE. :]
Nawet nie macie pojęcia jak trudno było mi ubrać w słowa to co we mnie siedzi, więc wybaczcie jeżeli to będzie dla was nie zrozumiałe.
Pozdrawiam i do nastę

nego.
°Mimo, że wierze w Boga. Postanowiłam go trochę odsunąć. Mam nadzieje że się na mnie nie obrazi.
°°Nie wiedziałam jak to nazwać miałam nie mieszać do tego Boga, a "los" to dla mnie w tym przypadku za słabe słowo, więc niech zostanie "coś".